Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o tym... i tamtym.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o tym... i tamtym.... Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

1. Szukać szczęścia, szukać celu życia chciałem,

Gdy na drodze mej stanąłeś Panie mój.

Co się wtedy ze mną stało, nie wiedziałem,

Jedno wiem, żeś Ty mnie zbawił, jam jest Twój.

Chwała cześć, chwała cześć,

Alleluja śpiewa serce me,

Chwała cześć, chwała cześć,

Jezu dzięki Ci, żeś zbawił mnie.

2. Tyś okazał dla mnie miłość swoją, Panie,

Której głębi ja nie mogę pojąć sam.

Gdyś przed radą za mnie znosił urąganie,

Gdy oplwano, potem bito Ciebie tam.

3. Dziś Golgota dla mnie źródłem mego życia,

Tam Twa Krew obmyła z grzechu serce me.

Dzięki Panie Ci za Krzyż i za przeżycia

I za słowo Twoje: “Wykonało się”.       

4. Służyć Tobie pragnę dzisiaj całym sercem,

Pragnę, Panie, zostać jednym z Twoich sług,

Naucz, Panie, Twego słowa, naucz więcej,

Abym zawsze Twoją wolę spełniać mógł.

czwartek, 6 stycznia 2011

Tak sobie...

]
A jakoś jest mi tak sobie... może nawet nijak... z blogowaniem na bakier... ale może nadejdą lepsze dni ?
Wczoraj ledwie zdążyłam po pracy odebrać okulary od optyka... ale mulinki  nie kupiłam, pasmanteria już była zamknięta.... xxx dla Ani motyla w książce i z braku zamienników, xxx DMC, ale w mojej pasmanterii można kupić tylko ariadnę... zobaczę, może zamówię...gdzieś w sieci...
A tymczasem chcę podziękować Bernadce za uroczy prezent świąteczny...
Pocztówka z życzeniami, notesik, zakładka... i serduszko :)
     A to świąteczna pocztówka wykonana haftem matematycznym przez Anię, a woreczek na zapaszki wg mojego widzimisię :) i jedno i drugie powędrowało w świat :)

czwartek, 4 listopada 2010

Jestem :)


Witam wszystkich i pozdrawiam serdecznie, mam nadzieję, że mnie jeszcze pamiętacie... długo mnie tu nie było... najpierw awaria komputera, potem przygotowania do ślubu i wesela syna, choroba i pobyt męża w szpitalu, który zakończył się zabiegiem... już jest wszystko w porządku... a czas mija nieubłaganie szybko... Po między wszystkimi wydarzeniami... xxx... ale o tym w następnym poście . A to kosz kwiatów od syna :)

poniedziałek, 19 lipca 2010

:(

Po długiej nieobecności pozdrawiam wszystkich :) Mój komputer... nie nadaje się już do naprawy :( ... musimy kupić nowy... chyba jakiegoś laptopa, a może polecicie mi niedrogiego i dobrego ? :)))) pojęcia nie mam za czym się rozglądać... ale póki co muszę czekać, aż Ania wróci z wakacyjnych wojaży.... Szkoda, że tak mi się porobiło... nie mogę odzyskać dokumentów... wszystko przepadło... siadł procesor i twardy dysk i coś tam jeszcze... Fotki nowych robótek ...nawet nie wiem czy gdzieś je mam... bo aparat fotograficzny też trafiło nieszczęście... wypadł Ani z rąk i po obiektywie....Na razie muszę czekać... :( Życzę wszystkim udanych wakacji :)

piątek, 18 czerwca 2010

AWARIA!!!

Mam awarię komputera.... nie mam pojęcia ile jeszcze będę czekać na naprawę.... :(((((

czwartek, 22 kwietnia 2010

Przy kawusi :)

Beciu... nawet  wirtualna kawa super smakuje jeśli piję ją  z Tobą... moja ta z buźką... zamawiam... :))))

niedziela, 21 marca 2010

Co robić?

  Wracam myślami do 8 Marca.... od męża dostałam śliczną różyczkę doniczkową, która pochodzi... niestety z Holandii... już dziś nie jest tak piękna jak była... aż żal patrzeć jak marnieje, z każdym dniem przybywają opadające, żółte listki, paczki ciemnieją i usychają.... Ja ze swej strony opiekują się jak nakazuje lektura, ale wszystko na nic, w końcu poszłam po radę do kwiaciarni i tu Pani powiedziała mi, że z kwiatami z Holandii tak już jest...są słabo ukorzenione i jeśli nie zostaną sprzedane do dwóch tygodni, to lądują w śmietniku. Jedynym ratunkiem może okazać się przesadzenie jej na działkę... o ile przetrwa do tego czasu :(   Po prawej stronie widać w dużo gorszym stanie żółtą różyczkę, której odnóżkę dostałam od mamy :( a kolejny umierający kwiat, to begonia, która swe piękne herbaciane kwiaty zamieniła na brzydkie, brązowe, schnące :(...

       
     

czwartek, 18 marca 2010

Oliwa na wierzch wypływa....zawsze !

  To prawda! tym razem też tak się stało...nie martwi mnie to, ani cieszy, po prostu " nadejszła wiekopomna chwila", aby wyznać całą prawdę... ! Skłoniła mnie do tego... Mrofeczka... - Kochana Ewuniu jestem Ci bardzo wdzięczna, że zachęcasz do odwiedzania nowej blogowiczki - czyli mnie, to jest bardzo miłe z Twojej strony, jesteś pierwszą osobą , która skierowała pod moim adresem ... magiczne słowa... proste słowa, a dla mnie wiele znaczące...
    Dla wielu osób jestem tu faktycznie nowa... ale jest spore grono, które mnie pamięta... z Onet, czy Blox...nawet  Candy zorganizować zdążyłam... szczęściarą została Becia...:)
Gdybym nie rezygnowała... to w ubiegłym roku w listopadzie, obchodziłabym roczek :( ale stało się inaczej... blogowałam z przerwami, paląc za sobą mosty... nie przenosiłam bloga, tylko go usuwałam nie pozostawiając po sobie śladu.... ale za każdym zniknięciem.... czułam żal... tęsknotę za tym wirtualnym światkiem... za znajomymi...Becia pomogła mi się tu na nowo odnaleźć... czułam się jakaś opuszczona... samotna... i to właśnie ona podała mi rękę...i to właśnie dlatego Ewuniu Twoje słowa są dla mnie magiczne... dobre... wspaniałe... Dlatego chcę Ci podarować niezapominajki-wspominajki...

Ewuniu te kwiatki są dla Ciebie... dla Mrofeczki :)))









    A teraz... Beciu do Ciebie parę słów... Jesteś dla mnie... Twój blog także, jak piękna Tęcza :) za to... że mnie wspierasz, że o mnie pamiętasz, że mnie rozumiesz, za Twoje pomysły wspaniałe, za Twoje piękne serducha, poduchy... za wszystko :) Dziękuję Ci :) ....Tęcza jest Twoja... możesz ją zabrać... :)))

piątek, 5 marca 2010

Kwiatki dla... mnie...


Jestem mile zaskoczona, tak mi miło i radośnie... że nie mam zamiaru rozmyślać," czy mi się należy"... Bernadko dziękuję Ci bardzo za te piękne bratki... nie wiem skąd biorą się przenajróżniejsze wyróżnienia, kto je projektuje... ale ja sobie pozwolę sama zaprojektować... własne wyróżnienie... dla Beci... za jej wielkie serducho, za pomysły uszczęśliwiania innych... ja z całą pewnością do tego grona należę... Bernadko jesteś niesamowita !!!! :)))
Zabieram swoje kwiatki i wracam na swoje podwórko... :)

Zupełnie inaczej...


Słoneczko pięknie świeci, dzień jest już znacznie dłuższy, a śnieg chociaż jeszcze uparcie pada, to jest go jednak z każdym dniem coraz to mniej :) Jak się cieszę, że to coś co we mnie do tej pory drzemało... wreszcie się budzi... ile pomysłów się kłębi w mojej zakręconej głowie, planów... muszę skończyć przede wszystkim sweterek dla Ani, potem zrobię sobie zakładeczki do książek, bo przecież, aż wstyd się przyznać czym zakładam... ;( muszę xxx pamiątkę ślubu dla moich Młodych, mam już piękny wzór splecionych dłoni, lecz nie ma do niego legendy kolorów... ale o to się postaram, dalej...mam pomysł na firaneczkę do łazienki... muszę odnowić doniczkę... nie wiem jeszcze czy jedną, czy więcej...Wzięłam się także za rozsadę warzywną, wiem, że wysiew małych ilości nasionek jest nieopłacalny, ale jakoś tak mnie to rajcuje, że nie mogłam sobie odmówić... i po prostu bawię się na całego w ogrodniczkę :) nasionka wykiełkowały, dziś je popikowałam, inne czekają dopiero na siew, codziennie je doglądam, podlewam, pilnuję i dokupuję coraz to inne nasionka, ale tym razem już kwiatów...
Wieczorami natomiast powróciłam do czytania... zainspirowana filmem na podstawie powieści Małgorzaty Kalicińskiej "Dom nad rozlewiskiem" postanowiłam przeczytać ... gdy tymczasem mój mąż pierwszy wyciągnął rękę po "Powroty nad rozlewiskiem"... No czekać, aż przeczyta na pewno nie będę, więc przyniosłam sobie z biblioteki "Włoskie wesele", które bardzo fajnie się czytało... mimo odczuwanego głodu...gdyż mnóstwo tu pysznego, włoskiego jedzenia, ba... nawet przepisy są...:)
Historia dotyczy dwóch zwaśnionych od lat rodzin, miłości, sekretów... Wspominam mile i czytam w końcu " Dom nad rozlewiskiem" z podziałem na wyłączność... ja w każdej wolnej chwili, a mój mąż po południu, zostało już mu nie wiele, więc będę czytać kiedy będę chciała... ale jest jeszcze "Miłość nad rozlewiskiem" która też musi być do podziału... :)))
Życzę wszystkim udanego weekendu, miłej lekturki oraz inwencji twórczej :)))
Dziękuję za odwiedziny i bardzo mile przeze mnie widziane komentarze, które dodają mi otuchy i mówią... hej , nie jesteś tu sama :)))) Pozdrawiam...

wtorek, 23 lutego 2010

Co z tym czasem ?


Ciągle mi za mało czasu... chyba się starzeję i żyję na zwolnionych obrotach, albo życie za mnie je pospiesza i ja nie mogę nadążyć... a to przypadkiem nie jedno i to samo ? No dobra w każdym bądź
razie wyrabiam się tylko w pracy... a na resztę ciągle brak mi solidnego czasu... to wygląda mi na walkę z wiatrakami :( W związku z powyższym proszę o przebaczenie i wyrozumiałość... za to, że tak długo nie przekazywałam wyróżnienia "Best Blog"... a więc... z radością wręczam KWIATKI z BEST BLOG
MRÓFECZCE - za wspaniały blog, za dar przekazywania myśli- piszesz - wspaniale, oraz
za wszystkie prace.
BERNADCE - za wspaniały blog, pomysły, którymi się dzieli, za wszystkie serducha...
VILEMO - za wspaniałe prace i humor na blogu...
GRAŻCE - za piękne prace i za Klub Igiełek.
KAROLCE -za twórczość przepięknej biżuterii...

piątek, 12 lutego 2010

Wyróżnienie :)


Dziś dopiero zauważyłam, że Mróweczka przyznała mi wyróżnienie... Jestem niezwykle poruszona... a jaka zła sama na siebie... gdzie ja miałam oczy... przecież czytałam komentarze... dziękowałam Mróweczce za nie.... ale jakim cudem nie zauważyłam wyróżnienia !!! Chyba naprawdę jest źle z moimi oczyma ;) A przecież zaglądam tu... bo wypatruję, zastanawiam się, czy ktoś ten lichy blog odwiedza... odkąd straciłam poprzedni, to jakoś ciężko mi się zmobilizować, brak mi wewnętrznej motywacji... już wielokrotnie pojawiały się myśli w mojej głowie, żeby usunąć i tego bloga... ale ze względu na Becię nie mooogłaaam... poza tym w głębi duszy czułam, że będę żałować, gdy usunę, postanowiłam więc się trzymać... Były dni, że zaglądałam rzadziej... mniej robótek też mam na swoim koncie z tego okresu... ale trwam... aż tu pewnego dnia... patrzę trzy osoby obserwujące mam ( sama zamierzam też utworzyć konto, aby obserwować ), buzia mi się uśmiechnęła... czyżby miało być lepiej ? Dziś wiem już na pewno, że będzie lepiej :) ponieważ otrzymałam wyróżnienie :)))
Bardzo, bardzo dziękuję Mróweczce za wyróżnienie i przepraszam za to, że tak późno je odbieram...

Czy ta zima nie przesadza ?


... no właśnie, a ja przez tegoroczną zimę czuję się jak niedźwiedzica... cały czas spać mi się chce, jestem ociężała i leniwa, a ranne wstawanie codziennie psuje mi humor... bez kawy ani rusz... rano- zanim wyjdę z domu, w pracy, a potem znów w domu, no a potem to już tylko mam ból głowy... na pewno z nadmiaru kawy, albo z powodu złego ciśnienia... Ja już tęsknię za wiosną !!!!!
W tym roku, mam zamiar sama wyhodować rozsadę co niektórych warzywek, zakupiłam już ziemię, nasionka i wielodoniczki, już nie mogę się doczekać... :)
Tymczasem... staram się myśleć i działać w kierunku wymianki z okazji 8 Marca :) ale to jeszcze jest moją tajemnicą... :)
Dzieję w końcu sweterek i już mam pomysł na następną robótkę... Dobrze, że
wreszcie mam okularki... oczy ostatnio dokuczały mi niesamowicie, aż w końcu wybrałam się do okulisty... i okazało się, że w lewym mam wrodzony astygmatyzm, a w prawym oku, nabytą chorobę... tzw. zwyrodnienie ciałka szklistego... wystraszyłam się tak, że nawet nie wypytałam lekarza.... tylko do głowy mi szybciutko przyszło pytanie, czy aby w starszym wieku, nie stracę wzroku... potem jednak pomyślałam, że chyba przesadzam... nie pytając, szybciutko wyszłam z gabinetu... Dziś wiem dlaczego z daleka często zamiast drzewa widzę zupełnie coś innego, nigdy głośno nic nie mówiąc, jadąc... zastanawiam się czy to człowiek, a może dwóch... o, a ten jeden ma czerwoną czapkę... ale gdy zbliżam się do owego miejsca... okazuje się, że to drzewo a nie człowiek, a czerwona czapka, to stojący wcześniej znak drogowy, który zlał mi się z drzewem, a jego białe kontury wtopiły się w śnieg...

piątek, 5 lutego 2010

...Dzień Babci i Dziadka...


... no właśnie , już minął ten piękny dzień, ale pozostało wspomnienie i prezencik, którym moja mama, a Babcia Ani została obdarowana... dostała haftowane serduszko i czekoladki, serduszko pomogłam jej zrobić, natomiast Ania pomogła Babci zjeść czekoladki :) Wszyscy byli uszczęśliwieni :)... no może ja nie za bardzo... bo nie jem... jeszcze słodkości, mam nadzieję wytrzymać tak długo, długo...

niedziela, 10 stycznia 2010

Dziewczyny z klasą...


Zainspirowana Bernadki postem "Dziewczyny z krasą"- ja dopisuję i z klasą... chcę powiedzieć, że schudłam 15 kilogramków, a do prawidłowego BMI jeszcze muszę zrzucić spoooro... Tak zgadzam się, że są piękne, ale ja się boję, że może być gorzej i wówczas to już nie będzie z krasą, tylko z okrasą :( no i kręgosłup daje mi się we znaki, poza tym mogłabym wyglądać jak te kobitki u Beci, są naprawdę piękne... pod warunkiem, że ze zdrowiem jest wszystko jak należy, i od razu mi się nasuwa pytanie, czy przy takich kilogramach może nic nie dolegać ?

Zimowo !!!




Zima w tym roku, chociaż daje się we znaki jest urocza :)
Jadąc do pracy nie mogę oprzeć się jej urokowi, toteż nacykałam sobie parę zdjęć, niektóre z nich robione są telefonem, na dodatek w czasie jazdy, ja oczywiście siedziałam obok kierowcy :) gdyż, trzeba mieć prawo jazdy aby jeździć... a mnie specjalnie nie ciągnie do kierownicy... inne zrobiła mi Ania, i tak obie zadowolone, postanowiłyśmy je zamieścić, gdyż są cudowne...

piątek, 1 stycznia 2010

Wszystkiego najlepszego...

W Nowym Roku, pragnę złożyć wszystkim najserdeczniejsze życzenia... dużo zdrówka, pomyślności i dużo, bardzo dużo xxx... :) Sobie też życzę więcej xxx, bo zapomnę jak się haftuje :(, życzę sobie jeszcze powrotu do blogowania... może ten Nowy Roczek podaruje mi zapał, ochotę i werwę...A swojej rodzince życzę dużo więcej zdrowia, bo bez niego ani rusz... Stary Rok dał nam się trochę we znaki... a to synowa chorowała... długotrwała podwyższona temperatura, nie wiadomo z jakiego powodu, potem mój syn... ostre ataaki bólu... i kamienie w woreczku... miał ich 39, takie małe groszki, a tyle dały popalić, potem ja sobie trafiłam do szpitala... z ostrym bólem... my kochamy kamienie... chyba... bo ja miałam w nerce... jak się wylegaciłaam ;) ale jest już ok, także święta przygotowywałam osobiście... Z Anią też nie mało nabiegaliśmy się po lekarzach, od alergologa, do laryngologa... i jeszcze nie koniec... mam już doość !
Ach... straciliśmy też Sarunię, naszą psinkę :((( Teraz mamy chomika, bo tak naprawdę nikt długo bez zwierzaka nie mógł wytrzymać... ale nasz Bunio, to niezły gagatek, prawdziwy gryzoń... lepiej do niego nie podchodzić... bo można stracić palca ;)
Ania martwi się, że nie da rady już go oswoić :((( A z Nowym Rokiem zachorował nam także króliczek... mój mąż bawi się w hodowcę królików... o o o ma ich, aż osiem... no i jednemu bidulkowi się zachorowało, miał silną biegunkę... i mieszka teraz w klatce po śwince... na dodatek w domu, bo w internecie wyczytaliśmy, że powinien mieć ciepło i sucho :) synowa poratowała nas lekiem... no i dziś jest już duża poprawa, myślę... że po niedzieli wróci do swojego rodzinnego gniazdka :) I to już chyba wszystko na temat chorubsk... Jest Nowy Roczek, który ma być lepszy i już !!! Dlatego, też są i postanowienia ... muszę w końcu wziąć się za xxx... bo mój blog zamiera przez to także :(((, za drutowanie... i za odchudzanie... to będzie przeprawa... bo się nazbierało kilogramków, do sierpnia muszę zdążyć... mój młodszy syn się żeni :) więc wypadałoby ładnie wyglądać, a i samopoczucie jest bardzo ważne... A więc jeszcze raz wszystkiego najlepszego w Nowym 2010 Roku :)

czwartek, 31 grudnia 2009

Niespodzianka :)


Bernadko sprawiłaś mi tyle radości... naprawdę nie spodziewałam się... ostatnie miesiące 2009 roku, nie były dla mnie i dla mojej rodziny łaskawe pod względem zdrowia, co z kolei nie tłumaczy mnie z zaniedbania przyjaciół... tak mi przykro, że nie wysłałam Ci kartki z życzeniami :(, siostrze swojej nie złożyłam życzeń imieninowych :(... ale Ty pamiętałaś o mnie... zrobiłaś dla mnie pocztówkę świąteczną :)... jest piękna...Dziękuję :)

piątek, 27 listopada 2009

Lenistwo...


... a może... jesienne lenistwo mnie ogarnęło... :(.... bo, takie takie po prostu jest przerażające, więc mówię sobie, że to jesienne... ha,ha, nieźle sobie tłumaczę... co ? Ale już naprawdę wzięłam się za xxx, moja Flora rośnie w krzyżyki... wkrótce będzie druga odsłonka :) Zazdroszczę co nie którym dziewczynom zorganizowania... bo już dawno robótki bożonarodzeniowe są na tamborkach... za co wszystkie podziwiam i pozdrawiam :))))... i oczywiście sobie samej życzę takiego zapału... i tym optymistycznym akcentem zakończę swoją... niestety skąpą wypowiedź ;)
A to moja pierwsza zabawka szydełkowa... podobna do misiowej ?

czwartek, 29 października 2009

A to niespodzianka



W poniedziałek listonosz dostarczył mi przesyłkę, której się nie spodziewałam, a to moja przyjaciółka Bernadka pomyślała o mnie obdarowując mnie serduszkiem przyjaźni, otrzymałam także życzenia imieninowe, balsam do ust... który to ... wybacz Beciu... ale od razu Ania porwała :))), otrzymałam także, mulinki melanżowe, koronki bawełniane... jednym słowem to co zawsze się przydaje :)))
Beciu... sprawiłaś mi wiele radości, serduszko jest prześliczne, a jego wartość jest o wiele większa, bo robione specjalnie dla mnie :)... humor, a jakże poprawił mi się :)))
Bernadko, dziękuję Ci bardzo za pamięć i za naszą przyjaźń :)))))))